Trzej bracia: Bia, Eholié i Tanoé

Bia, Eholié i Tanoé – trzy strumienie, trzy bóstwa, trzech braci narodzonych z tej samej matki, trzech nieprzyjaciół. Najstarszy jest Bia, najmłodszy Eholié. Tak jak lud, którego strzegą, wszyscy trzej pochodzą ze wschodu, z kraju Achanti.

W dzieciństwie nie darzyli swojej starej, niewidomej matki jednakowym przywiązaniem. Najstarszy - Bia - był nieśmiały, ale posłuszny i uległy. Kochał on czule swoją matkę. Eholié, najmłodszy, był nieskończenie przywiązany do starej bogini i by ją uszczęśliwić, złożył bez reszty swoje słabe siły do dyspozycji Bia. Jeśli zaś chodzi o Tanoé, ten był przebiegły, zuchwały, pyszny i próżny. Spędzał cały czas poza domem, krzycząc i wszczynając kłótnie wśród publicznych zebrań. Zabawa była jego jedynym zajęciem. Tylko głód drażniący jego wnętrzności przypominał mu na chwilę o starej i cierpiącej matce. Wszystko to zadawało straszne cierpienia sercu starej bogini.

Śmierć, zawsze nieuchronna – nawet dla bóstw – zwaliła się na staruszkę, która postanowiła podzielić posiadane dobra pomiędzy swoje dzieci. Po kolei zaczęła wołać ich do swojej zadymionej chatki. Najpierw wezwała Bia. Drzwi otwarły się i zamknęły.

– Moje dziecko – powiedziała umierająca bogini – niech Bóg da ci zdrowie, bogactwo i sławę, z racji na wszystkie usługi jakie mi wyświadczyłeś w mojej starości. Opuść tę krainę i od dzisiaj zamieszkaj na południowy-wschód od wielkiego jeziora. W ten sposób będziesz służył za bożka wspólnego dwóm ludom: Agni-Brafé i Achanti i bez końca odbierał cześć. Ludzie na znak swojego poddaństwa i wdzięczności przybędą do twoich ołtarzy i będą składać ofiary w czystym złocie, stadach białych baranów i wszelkim ludzkim bogactwie. Będziesz najsławniejszym wśród sobie podobnych. Idź, moje dziecko, niech Wszechmogący cię błogosławi.

Tak bogini pożegnała swojego pierworodnego syna, dając mu swoje błogosławieństwo. Przyszła kolej na na najmłodszego.

– Eholié, śmierć dopadła i mnie. Pozostało mi zaledwie kilka chwil życia między wami. Niech Bóg wynagrodzi wszystkie trudy, które poniosłeś by uczynić moją starość spokojną. Zabierz swoje rzeczy i idź zamieszkać w lesie Sima. Kochałeś mnie nieskończoną miłością. Będziesz naznaczony na zawsze znakiem żałoby, który będzie ci przypominał o mojej śmierci. Żadna nieczysta kobieta, żaden kondukt żałobny nie będą mogły przejść przez twoje łoże. Będziesz bożkiem osobliwym, ale wzbudzającym strach. Ludzie będą cię czcić za twoją czujność i będą ci ofiarowywać kozły i czarne barany ze swoich trzód. A władcy Brafé wybiorą cię na obrońcę swojego królestwa i będą przestrzegać twoich praw. W kłopotach, jak i w zwycięstwach, podasz prawicę Bia – twojemu starszemu bratu.

Bogini, rozradowana w sercu matki, ucałowała swoje umiłowane dziecko i pożegnała, błogosławiąc mu. Nie chciała wołać niewdzięcznego Tanoé. Tymczasem drzwi się otwarły.

– Matko, niech cię Bóg błogosławi – powiedział dobrze jej znany głos. – Wracam z przystani, gdzie czekałem na przybycie rybaków...

– Kim jesteś? – zapytała niewidoma staruszka, do której łóżka przybliżyła się już śmierć.

– To ja, Bia, twój najstarszy syn.

– Dlaczego jeszcze nie objąłeś panowania nad swoim królestwem? – zapytała umierająca bogini.

– Ależ matko, ja nie mam żadnego królestwa.

– Z kim więc wcześniej rozmawiałam? Czyżby z wyrodnym Tanoé?

I ze wszystkich sił, które jej jeszcze pozostały, zawołała:

– Tanoé! Tanoé! Tanoé!...

Nie było jednak odpowiedzi. Zrozumiała: Tanoé już odszedł.

– A więc to jemu, pysznemu Tanoé, powierzyłam wszystkie moje bogactwa.

Staruszka z żalu zapłakała po raz ostatni. Ponieważ bogowie nie zabierają nigdy tego, co raz dali, temu z trzech synów, który najlepiej jej służył, matka nie mogła dać nic więcej poza ostatnią częścią swojego majątku – tę, która nie wiązała się z żadną chwałą. I umarła ze zmartwienia.

  

Bia poszedł opowiedzieć o swoim nieszczęściu swojemu najmłodszemu bratu. Eholié wpadł w straszny gniew i przysiągł pomoc i ochronę przeciw pysznemu, niewdzięcznemu, nieuczciwemu Tanoé. Bia zajął posiadłość przeklętą, która pierwotnie miała przypaść Tanoé. W ten sposób stał się strumieniem, który zabiera ludzkie nieczystości i odchody, a który nigdy nie jest przywoływany. Ale przymierze między Eholié a Bia jest wieczne. Do naszych czasów, pod karą utonięcia lub rozszarpania przez krokodyle, jest zakazane podczas podróży po Bia albo Eholié wypowiadanie imienia Tanoé; i na odwrót – wypowiadanie imion jednego z tych dwóch strumieni, gdy znajdujecie się na wodach Tanoé.

Nie zdziwcie się też, jeśli prowadząc kondukt żałobny do Sanwi, zażądają od was butelki likieru i zapłaty w wysokości ceny barana, zanim pozwolą wam przejść przez most nad Eholié.