Mamé i jego bracia

Dawno, dawno temu żyło siedmiu braci: Ule, Kpan, Mekeu, Dua, Ble, Deli i Mamé. Byli sierotami i nie wiodło im się w życiu. Pewnego dnia, by odpędzić prześladującego ich pecha, sześciu starszych postanowiło złożyć w ofierze najmłodszego - Mamé. Nazajutrz wrzucili go do worka, zawiązali i ruszyli nad świętą rzekę. Na skrzyżowaniu dróg zobaczyli mnóstwo rosnących w okolicy grzybów. Chwilowo zapomnieli więc o celu swojej wędrówki i zbierając je, oddalili się od drogi. Mamé zaczął się szamotać w worku, gdy opodal przechodził bogaty kupiec.

– Co to jest? – zainteresował się.

Chłopiec, który dzięki obcemu akcentowi rozpoznał przybysza z odległych stron, powiedział:

– Moi bracia towarzyszą mi w podróży do dalekiego kraju, gdzie potrzebują młodzieńca takiego jak ja, by uczynić go swoim królem. Ale ja tego nie chcę. To dlatego mnie uwięzili.

– Dziecko, czyś ty zwariowało? – odpowiedział kupiec. – Nie chcesz zostać królem? Jestem handlarzem materiałów i idę właśnie do waszej wioski. Weź więc mój towar, a ja pozwolę, by uczynili mnie królem. Zgoda?

– Zgoda – odpowiedział Mamé.

Kupiec pospiesznie uwolnił chłopca i zajął jego miejsce w worku. Mamé porządnie go zawiązał i zabrał towar.

Gdy bracia wrócili na drogę, znaleźli swój pakunek. Nie zwrócili uwagi na to, że ten stał się znacznie cięższy. Szli rozmawiając na temat swojego młodszego brata:

– W ogóle nas nie szanujesz. Dzisiaj będziesz tłumaczył się przed potworami świętej rzeki. Jesteś bardzo niegrzeczny, dlatego w ogóle nie jest nam żal złożyć dzisiaj z ciebie ofiarę.

Kupiec, który zrozumiał swoje położenie, zaczął się rzucać i krzyczeć. Starał się przy tym tłumaczyć, że nie jest ich bratem Mamé, ale wszystkie jego wysiłki wywołały jedynie śmiech.

– Chce sobie z nas zakpić, podszywając się pod kupca – powiedział jeden.

– Nie damy się zwieść tak łatwo – dodał drugi.

Gdy przybyli nad rzekę, wrzucili kupca do wody i wrócili do wioski.

  

Tymczasem ich młodszy brat udał się w przeciwnym kierunku i z czasem sam stał się bogatym kupcem. Po kilku latach w obcych stronach powrócił do rodzinnej wioski. Jego bracia, widząc wszystko to, co ze sobą przywiózł (krowy, kozy, owce, ubrania, biżuterię itd.) przyjęli go z wielką pompą. Każdy z braci i wszystkie ich dzieci otrzymało prezent. Podczas powitań Mamé dawał do zrozumienia, że zmartwychwstał. Powiedział swoim braciom, że uratowali go ich rodzice i przodkowie. Ci uwierzywszy wyrazili życzenie, by również zwiedzić królestwo zmarłych. Mamé odpowiedział, że aby złożyć wizytę ich dziadom, każdy z nich musi zaopatrzyć się worek i solidny sznur, a następnie udać się nad brzeg świętej rzeki. Resztą miał zająć się sam. Każdy zrobił to, co polecił Mamé.

Nad brzegiem rzeki, po zakończeniu wiązania worków z braćmi w środku, Mamé powiedział:

– To nie mnie wrzuciliście kiedyś do świętej rzeki, ale pewnego kupca. To dzięki materiałom, które sprzedawał, a które zabrałem, jestem dzisiaj bogaty. A teraz pożegnajcie się, bo za chwilę umrzecie.

Jego bracia zaczęli płakać i błagać go, by darował im życie. Ten zlitował się nad nimi i przebaczył złe postępowanie. Zamiast wrzucić ich do rzeki, rozwiązał po kolei. Szczęśliwi z takiego obrotu sprawy bracia porwali Mamé na ramiona w geście triumfu i wydali wielką ucztę na jego cześć.

Morał: Nie należy odpłacać pięknym za nadobne.