Łakomy Donch i Żółw
 

   Dawno, dawno temu, w czasach, kiedy ludzie i zwierzęta mówiły jeszcze tym samym językiem, Donh i Żółw byli bardzo dobrymi przyjaciółmi i często się odwiedzali. Pewnego dnia, gdy Żółw przebywał w gościnie u Donha, gospodarzowi przyszedł do głowy diabelski pomysł, by zjeść Żółwia. W dzień poprzedzający koniec wizyty, Donh wykopał szereg dziur wzdłuż ścieżki, którą miał iść jego przyjaciel i wrócił do domu.

   Następnego dnia Donh odprowadził gościa aż do miejsca, w którym wykopał dziury i zostawił go. Żółw zrobił zaledwie dwa kroki i wpadł do pierwszej z nich. Zaczął więc wołać Donha na pomoc. Ten przybył natychmiast, udając zdziwienie:

   – Co ta przeklęta dziura robi na środku ścieżki? – pytał.
   Pomógł Żółwiowi wyjść z pułapki i ruszył w drogę powrotną. Tymczasem Żółw poszedł dalej i wpadł do kolejnej dziury. Zaczął płakać i lamentować, wzywając swojego przyjaciela na pomoc. Donh, który nie odszedł daleko, przybiegł przeklinając:

   – Jak ty to robisz, że ciągle wpadasz w jakieś doły! Nie masz oczu?! Pomogę ci i tym razem, ale wiedz, że jeśli znowu wpadniesz w jakąś dziurę i będziesz mnie wołał by cię uwolnić, przestaniesz być moim przyjacielem. Będziesz dla mnie jakby obcym żółwiem: żółwiem z ziem czerwonych.

   Ziemia, na której żył Donh była właśnie czerwona, więc i doły które w niej wykopał były tego samego koloru. Żółw przyjął warunek Donha, bo chciał wydostać się z dziury i ruszył w dalszą drogę. Niestety, wkrótce znalazł się na dnie trzeciej dziury. Tym razem Donh nie przebaczył nieuwagi swojego przyjaciela. Złapał go i zabrał do wioski, gdzie ugotował i zjadł wraz ze swoimi dziećmi.

  

   Od tego dnia w kraju ludu Dan, gdy jakiś przyjaciel pożegnawszy się wraca kilka minut później, gospodarz mówi mu czasem w żartach: N’ma ma sétingui gbohohô si ciâh, co znaczy: „Znalazłem mojego żółwia z ziem czerwonych”.