Dion Tété i jego bracia

Dawno, dawno temu, w całkowitej biedzie, żyło sobie siedmiu braci-sierot: Déti, Kla, Kuayé, Gontoh, Guehi Siaba, Kayé Vanh i Dion Tété. Nie posiadali niczego poza opaskami na biodra. Pewnego dnia jeden z nich, a był to Guehi Siaba, zaproponował pozostałym:

– Słyszałem, że król wioski Flampleu jest bardzo bogaty. Dlaczego nie wydać za niego naszego najmłodszego brata Dion Tété?

– Zgłupiałeś? – odpowiedzieli mu pozostali. – Przecież to chłopiec, tak samo jak my. Jak można wydać za mąż chłopca?

– To proste – odpowiedział mądry Guehi Siaba. – Poszukamy żeńskiego ubrania i przebierzemy go w nie. Ponieważ jest jeszcze mały i delikatny, król pomyśli że ma do czynienia z dziewczynką. Wiano, które za niego nam zapłaci, pozwoli z kolei nam się ożenić.

Po tym wytłumaczeniu pozostali bracia przystali na realizację planu. Tego samego dnia znaleźli żeńskie ubranie dla najmłodszego brata i wyruszyli w drogę do odległego kraju Diagoué. Podróż trwała dwa miesiące, aż pewnego wieczoru przybyli do króla państwa, który po ich przyjęciu bez problemu zgodził się na ich propozycję. Po dwutygodniowym pobycie, bracia wrócili do siebie z cennymi podarkami.

  

Dion Tété, nazwany Den’doua, szybko jednak zaczął dorastać. Jego męskie cechy stawały się widoczne: głos obniżył się, zaczęła mu rosnąć broda. Zauważywszy wszystkie te dziwne objawy u nowej małżonki króla, jego pierwsza żona, bardzo zresztą złośliwa, udała się do władcy i wszystko mu opowiedziała. Król wściekł się, że dał się tak nabrać dzieciom. Wydał rozkaz, że wszystkie jego małżonki mają stanąć nago przed sędziami, którzy poświadczą ich płeć. Wszystkie cechy charakteryzujące kobietę miały być sprawdzone.

Herold w całym państwie zaczął ogłaszać, co następuje:

– Uwaga, uwaga! Za dziesięć dni wszystkie żony jego wysokości króla pokażą się publicznie nago. Biada tej, która okaże się mężczyzną. Zostanie ona od razu ścięta za zdradę stanu.

W miarę mijających dni, Dion Tété chudł. Nie spał, nie jadł, bez przerwy tylko płakał. Na dwa dni przed zapowiedzianą próbą pokazała mu się we śnie jego matka, która przyniosła mu magiczny proszek.

– Weź synu ten proszek – powiedziała – i jutro z samego rana idź nad zatokę, rozsyp go na wodzie i wykąp się, a staniesz się piękną dziewczyną. W ten sposób twoi bracia i ty sam unikniecie kary.

Rano Dion zrobił wszystko dokładnie tak, jak mu poleciła matka i ku swemu wielkiemu zaskoczeniu stał się wspaniałą, młodą kobietą: miał piękne piersi, długie i proste włosy, białe zęby i jędrne pośladki. Den’dua nie mogła uwierzyć własnym oczom. Oszalała wręcz ze szczęścia. Przybywszy na dwór królewski wykonywała wszystkie swoje obowiązki z radością, nucąc nawet podczas młócenia ryżu.

W przeciwieństwie do niej, pierwsza żona króla posmutniała, nie rozumiejąc, co się dzieje. Jej piersi zniknęły, głos stał się niski, zaczęła jej rosnąć broda. Zauważyła także, że jej genitalia zmieniają się na męskie.

W wieczór poprzedzający dzień próby pierwsza żona króla nie pokazywała się już publicznie. Teraz to ona płakała. Wdrapała się na strych i kazała swoim dzieciom ciągnąć za przyrodzenie, by je urwać. Ale wszystkie te starania nie dały żadnego rezultatu. Coraz bardziej docierało do niej, że to ona zostanie stracona. Była to już wigilia dnia próby i popadła w rozpacz. Ubrała się w obszerną szatę i zgoliła brodę. Noc spędziła ćwicząc chód, który również stał się męski. Ćwiczyła także mówienie cienkim głosem. Przez całą noc nie zmrużyła nawet oka. O piątej rano herold zaczął zwoływać wszystkich mieszkańców wioski:

- Proszę o uwagę, moje królowe! To dzisiaj zostanie ukarana publicznie ta, która ośmieliła się zadrwić z naszego umiłowanego władcy. Niech ta, która jest mężczyzną, a podaje się za kobietę, szydząc w ten sposób z naszego króla, przygotuje się na śmierć. Co do was, mieszkańcy Flampleu, przyjdźcie licznie, by uczestniczyć w ceremonii.

O szóstej rano wszyscy byli już na nogach. Wszystkie żony króla poubierały się w najpiękniejsze stroje. Bracia Dion Tété, którzy zostali poinformowani o próbie, również byli obecni. Byli szczęśliwi widząc, że ich brat stał się najpiękniejszą dziewczyną w całej Flampleu.

O ósmej cała wioska zebrała się na królewskim podwórcu. Były tam tancerki przybyłe do wioski na okoliczność święta. Dziesięć wołów, które miały być złożone w ofierze, stało przywiązanych do grubego drzewa. Dostojnicy z każdej dzielnicy po kolei ofiarowywali królowi barany, kury, ryż i olej palmowy na święto. Czuło się zatem atmosferę wielkiej uroczystości. Równocześnie przygotowywały się małżonki króla.

O dziesiątej herold oznajmił przybycie królowych. Tancerki zakończyły tańce i całe zgromadzenie umilkło. Królowe przedefilowały przed publicznością. Den’dua była najmłodsza i przeszła jako pierwsza przed sędziami. Otrzymała brawa od publiczności, gratulacje od jury i króla. Wszystkie 99 żon króla pokazały się sędziom bez żadnych problemów. Przyszła w końcu kolej na pierwszą żonę króla. Chodziła ona inaczej niż kobieta. Jednak dopiero kiedy się rozebrała, jej braki okazały się aż nazbyt wyraźne. Król wydał rozkaz katu, by ją stracić. Ale zdjęta litością dla współmałżonki, Den’dua poprosiła, by ta została tylko wygnana z królewskiego pałacu, na co król przystał.

Król ofiarował swojej młodej żonie wiele podarków i poprosił jej braci, by zostali u niego już na zawsze.

Morał (cokolwiek wątpliwy): To opowiadanie z jednej strony uczy nas, że zmarli wcale nie są zmarli i czuwają nad nami, z drugiej, że niebo karze złych, takich jak pierwsza żona króla (a z trzeciej, że ideologia gender wcale nie narodziła się na łonie Unii Europejskiej – przyp. tłumacza).