Córka Węża Boa i Córka Deszczu

   W czasach gdy rzeczy, zwierzęta i ludzie wzajemnie się rozumieli i żyli w zgodzie, żył Gonlé, człowiek skryty i nieśmiały. Miał dwie żony: jedna była córką Węża Boa, druga córką Deszczu. Nazywały się Minneunh (Mały Wąż) i Lafineunh (Kropelka Deszczu). Lafineunch, która była drugą żoną Gonlé, bardzo go kochała i szanowała. Co do Minneunh, ta była przede wszystkim złośliwa, kłótliwa i samolubna. Zawsze chodziła ze skwaszoną miną i pomimo wszystkich wysiłków drugiej żony, by się jej przypodobać, nienawidziła jej serdecznie. Lafineunh myła jej dzieci, ubierała je, a nawet robiła za nią pranie. Wszystko to pozostawiało Minneunh niewzruszoną. W końcu Lafineunch zaczęła naśladować postępowanie Minneunh i odtąd nie było dnia bez kłótni. Obie kobiety prześcigały się wprost w złośliwościach.

   Pewnego dnia postanowiły nie odzywać się do siebie aż do śmierci. Odtąd, jeśli ktoś składał im wizytę podczas nieobecności męża, miał spory problem, bo gdy witał się z jedną z nich jako pierwszą, druga nie odpowiadała już na żadne pozdrowienia. Kiedy ich mąż nakazywał im jeść razem, robiły to co prawda, ale milczały przy stole i starały się nawet na siebie nie patrzeć. Gonlé był dziwnym człowiekiem i pozostawał obojętny na wszystkie sceny zazdrości. Kiedy kobiety się biły, wołał nawet sąsiadów, aby mogli sobie popatrzeć. By je ukarać, zaprzestał dawać im jakiekolwiek prezenty, a nawet powstrzymywał się przed spełnianiem małżeńskich obowiązków.

   Gdy kobiety zdecydowały się wreszcie ze sobą porozmawiać, zrobiły to tylko po to, by się założyć. Lafineunch powiedziała Minneunh, że jej ojciec jest szybszy. Minneunh odpowiedziała, że jest wręcz przeciwnie, a jeśli nie wierzy, powinny zorganizować zawody, w których obaj ojcowie wezmą udział. Kobiety miały przywołać ich śpiewem podczas porannego młócenia ryżu. Wygra ta, której ojciec przybędzie jako pierwszy i tym samym zdobędzie prawo do pierwszeństwa we wszystkim. Minneunh uprzedziła męża o tym zamiarze, a ten nie robił przeszkód. Przyrzekł nawet, że ta, która wygra, będzie jego ukochaną żoną.

 

   W piątkowy poranek sędziowie pojedynku zajęli przygotowane dla nich miejsca. O ósmej napełniono dwa drewniane moździerze niełuskanym ryżem i obie kobiety zaczęły go młócić, przywołując śpiewem swoich ojców. Ci mieli przybyć do wioski zanim skończą pracę. Gdy Minneunh zaczęła, natychmiast od strony termitiery, gdzie żył Boa, dał się słyszeć straszny hałas. Ojciec usłyszał więc śpiew córki i był już w drodze. Córka Boa zaczęła podskakiwać z radości i młócić coraz mocniej i szybciej, jak opętana. Co do Lafineunch, ta pozostała cicha, a może przygnębiona? Śpiewała, ale nie widać było żadnego znaku deszczu. Niebo było niebieskie, bez śladu chmur, a słońce przygrzewało bardzo mocno. Gdy śpiewała, jej głos był bardzo smutny.

   Minęła godzina odkąd Boa hałasował, ale nie przybył jeszcze do wioski. Na pewno był blisko, bo hałas stawał się coraz głośniejszy. Gdy od wioski dzieliło go zaledwie kilka metrów, niebo nagle pociemniało i zrobiło się ciemno jak w nocy. Huknęły pioruny, zawiał porywisty wiatr i spadł rzęsisty deszcz. Córka deszczu zaczęła krzyczeć z radości. Ujrzano wreszcie Boa, jak cały mokry wpełza do wioski. Jego córka posmutniała i nie chciała go nawet przyjąć.

   To dlatego, aż po dzień dzisiejszy, w rodzinie poligamicznej, to druga żona jest tą ukochaną.