88. Dziedzictwo Houphëta

23 listopada 2013 r.

O Feliksie Houphouëcie-Boigny wspominałem przy różnych okazjach już kilkakrotnie. Lata jego rządów (1960-1993) trzeba uznać za najchwalebniejszy okres w krótkiej historii Wybrzeża Kości Słoniowej, nazywanego nawet swego czasu Szwajcarią Afryki.

  

Houphouët pochodził z wioski położonej mniej więcej w centrum nowo powstałego państwa, którą, po otrzymaniu władzy, zaczął przekształcać w metropolię, przenosząc tam w końcu polityczną stolicę kraju. Stolicą gospodarczą pozostaje oczywiście Abidżan, który w dalszym ciągu jest również siedzibą większości urzędów państwowych, a Jamusukro, bo o nim mowa, wygląda przy nim jak ubogi krewny. Niemniej jest coś niezwykłego w gigantycznych i luksusowych budowlach, takich jak Bazylika NMP Królowej Pokoju, Hotel Deputowanych, siedziba Pokojowej Fundacji imienia Houphouëta czy Hotel Prezydencki, wzniesionych pośrodku – no właśnie – niczego. Podobne wrażenie robią szerokie na cztery pasy ulice wytyczone pośrodku pustych pól – w założeniu dzielnicy ministerstw i ambasad międzynarodowych.

  

Houphouëta można oskarżać o megalomanię. Faktem jest jednak, że za jego życia wszystko dobrze się rozwijało i budziło nadzieję na świetlaną przyszłość Wybrzeża. Jednocześnie przyznać należy również, że to on przyczynił się do nauczenia Ivoryjczyków korupcji i złodziejstwa, a duchowi spadkobiercy Houphouëta doprowadzili ten bogaty niegdyś kraj do ruiny, gdzie dzisiaj nie ma już nawet za bardzo z czego kraść. Natomiast wspaniałe budowle pośrodku niczego powoli niszczeją, stanowiąc smutny pomnik przebrzmiałej potęgi ekonomicznej i politycznej kraju, żywej jeszcze jedynie w wyobraźni niektórych mieszkańców.