87. CEB, czyli Kościelne Wspólnoty Podstawowe

7 listopada 2013 r.

Czytając jeszcze w seminarium encyklikę "Redemptoris Missio" Jana Pawła II, nie bardzo wiedziałem, co miał na myśli pisząc o „Kościelnych Wspólnotach Podstawowych”, które w Kościele polskim są tworem zupełnie nieznanym. „Chodzi tu o grupy chrześcijan – pisze Jan Paweł II – na szczeblu rodziny czy szczupłego grona osób, które spotykają się na modlitwie, czytaniu Pisma Świętego, katechezie, by dzielić się problemami ludzkimi i kościelnymi w perspektywie zaangażowania wspólnotowego. (…) Wspólnoty te dzielą na mniejsze grupy parafię i ożywiają ją, pozostając z nią zawsze w jedności” (RM 51).

  

U nas wspólnoty te nazywane są CEB [CeEBe], od francuskiego Communautés Ecclésiales de Base i spotykają się raz na dwa tygodnie na czyimś podwórku lub w czyimś domu, jeśli akurat pada. Spotkania te są wcześniej przygotowywane z animatorami według opracowywanych w Abidżanie zeszytów formacyjnych, które poruszają aktualne problemy Kościoła. Wyobraźcie sobie, że w Polsce katolicy zamieszkujący każdy blok i każdą ulicę domków jednorodzinnych spotykają się raz na dwa tygodnie, by przedyskutować niektóre sprawy dotyczące ich wspólnoty, wiary i życia codziennego. Tutaj to rzeczywistość, choć daleko jej do ideału. Nasza parafia, póki co, podzielona jest jedynie na sześć CEB (istnieje pilna potrzeba utworzenia kolejnych) noszących imiona świętych: Józefa, Franciszka z Asyżu, Antoniego Marii Klareta, Rity, Faustyny i Jana Pawła II. Oprócz normalnych spotkań, ludzie z CEB wspólnie obchodzą większe uroczystości w roku liturgicznym, świętują dzień swojego patrona, odprawiają Drogę Krzyżową w Wielkim Poście czy sprzątają kościół. Nie można zapominać też o wizytach u chorych czy u matek, które właśnie urodziły. Szczególne znaczenie CEB mają w środowisku, gdzie katolicy żyją w rozproszeniu między poganami, muzułmanami i protestantami (szacunkowo w Soubré katolików jest zaledwie jakieś 15%) – dają im one poczucie wspólnoty i tożsamości.