83. Higiena po afrykańsku

14 września 2013 r.

Wiele osób, które znam, boi się przyjazdu do Afryki ze względu na warunki sanitarne. Nie powiem, że wszystkie te obawy są bezpodstawne, bo właśnie mam nawrót duru brzusznego (przegapiłem datę kolejnych szczepień i oto rezultaty). Ponieważ chwilowo reprezentuję pełnię władzy we wspólnocie (w jednej osobie jestem superiorem, proboszczem i ekonomem – złośliwcy dopatrują się nawet pewnego podobieństwa z Trójcą Przenajświętszą), profilaktycznie wysłałem dzisiaj wszystkich na badania (i nie ma, że ktoś się boi igieł).

Jak więc bronią się przed podobnymi chorobami tubylcy, często nie mający dostępu do nowoczesnej służby zdrowia, w środowisku, gdzie woda bywa towarem deficytowym? Okazuje się, że mają swoje sposoby dbania chociażby o higienę osobistą i niejeden wyperfumowany Europejczyk mógłby się od nich wiele nauczyć. Oto kilka przykładów:

  1. Zasada prawej i lewej ręki.
    Każda ręka ma tu swoje własne zastosowanie i w miejscowej kulturze jest to sprawa niezwykle ważna. Prawa ręka służy do rzeczy „czystych”, za to lewej używamy np. w toalecie do… no, wiadomo do czego. Podanie czegoś komuś lewą ręką uchodzi więc za gest obraźliwy i osoby leworęczne, całkowicie nieświadomie, mogą narobić sobie problemów.
  2. Papier toaletowy
    Zwłaszcza na wioskach, gdzie dostęp do zdobyczy cywilizacyjnych jest utrudniony, często stosuje się sposoby od wieków sprawdzone i uświęcone tradycją. Np. zamiast papieru toaletowego używa się ususzone puste kolby kukurydzy. To rozwiązanie polecam zwłaszcza tzw. „ekologom” (nie mylić z tymi prawdziwymi). Pomyślcie, ile drzew można by w ten sposób uratować! Dodatkowo to materiał w 100% biodegradowalny, a jak dobrze zbiera…
  3. Mycie zębów
    Do dbania o higienę jamy ustnej od wieków służą tu gałązki wybranych krzewów, które należy rozgryźć i rozmemłać między zębami, lub też używać analogicznie jak szczoteczkę do zębów. Krzewów takowych jest wiele rodzajów, a wśród nich takie, którym obok właściwości bakteriobójczych, przypisuje się również magiczne: jedne mają zapewnić szczęście, inne chronić przed złymi duchami. Jest też taki, który duchy zdaje się przyzywać, bo zabronione jest przeklinanie z jego gałązką w ustach – przekleństwo niechybnie ma się spełnić. Mężczyźni wybierają często krzew, który ma prowokować napad chuci, gdzieś o czwartej nad ranem. Mój wujek zrobił kiedyś na nim nalewkę, którą ofiarował w prezencie tacie. Rano tato zakomunikował pewne niedoskonałości w recepturze, bo choć rzeczywiście obudził się o czwartej, to tylko po to, by pójść do toalety. Widać coś nie zagrało...
  4. Medycyna naturalna
    Do leczenia często używa się ziół. Na rozwolnienie nie ma np. nic lepszego nad liście gujawy – w smaku paskudne, ale nieprawdopodobnie skuteczne (i to już po 10 – 15 minutach). Wielokrotnie spraktykowałem je na sobie. Znane są także herbatki wzmacniające zbijające gorączkę, nasenne i wiele innych. Kiedy zaciąłem się kiedyś na plantacji kakao maczetą w palec, natychmiast znalazł się jakiś liść, który zatamował krwawienie i inny, który miał odkazić ranę. Niestety medycyna naturalna jest tu często powiązana z praktykami magicznymi, co wprowadza duży bałagan w życiu naszych wiernych.