80. Apostolat Miłosierdzia Bożego

14 kwietniaa 2013 r.

Podczas wspominanego przy innej okazji spotkania z polskimi misjonarzami na Wybrzeżu Kości Słoniowej, ks. biskup Jerzy Mazur - przewodniczący Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Misji zwrócił uwagę na szczególne zasługi polskich misjonarzy na dwóch polach duszpasterskich: propagowania pobożności maryjnej i nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia. Dzisiaj kilka słów na ten drugi temat.

Obraz Miłosierdzia Bożego jest dzisiaj znany rzeczywiście na całym świecie: od wyżyn Tybetu aż po dorzecza Amazonii. Prawdopodobnie nie jest on dzisiaj mniej rozpoznawalny niż logo Coca-Coli, i to bez jakiś szczególnych sztuczek marketingowych czy miliardów dolarów wydanych na reklamę (proszę mi tylko nie zarzucać, że porównuję Jezusa do Coca-Coli: oczywiście chodzi mi jedynie o skalę zjawiska). Również na Wybrzeżu w znakomitej większości kościołów można dziś znaleźć charakterystyczny obraz Jezusa, a Ruch Apostolstwa Miłosierdzia Bożego rozrasta się w nieprawdopodobnym wręcz tempie. Co ciekawe, w naszej parafii to właśnie ta grupa „odkryła” nabożeństwo do Serca Jezusowego z pierwszymi piątkami miesiąca (obchodzonymi już dzisiaj w sposób uroczysty), tyle że z Koronką w miejsce litanii. Próbują również uskuteczniać różnego rodzaju akcje apostolskie, jak odwiedziny w szpitalu czy pomoc sierocińcom.

  

Ale aby nie było tak różowo wspomnę tylko, że rozwój różnego rodzaju ruchów i grup parafialnych niesie ze sobą większe lub mniejsze problemy problemy. Tym najpoważniejszym jest wzajemna zazdrość, która tutaj jest wprost niewiarygodna. Pycha to chyba najważniejsza cecha narodowa Ivoryjczyków (o ile ten zlepek plemion narodem nazwać można), którą odziedziczyli po francuzach i rozwinęli podczas pierwszych dziesięcioleci niepodległości, kiedy to Wybrzeże było drugim po RPA najbogatszym krajem Afryki. Bogactwo zostało roztrwonione, ale pycha pozostała. Do tego każdy chce być tu szefem, co wcale nie idzie w parze z wzięciem za coś odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie, to pragnienie dominacji nad innymi lub zniszczenie tych, którym powodzi się lepiej. W praktyce na poziomie parafialnym wygląda to tak, że członkowie Legionów Maryjnych nie skalają się obecnością na czuwaniu przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego, a członkowie Apostolatu Miłosierdzia nie przyjdą na konferencję organizowaną przez Odnowę w Duchu Świętym. A to tylko wierzchołek góry lodowej. A nam, kiedy już braknie sił, nie pozostaje nic innego jak powtórzyć za św. Faustyną: „Jezu, ufam Tobie”, co jednak niekiedy pozostawia jakby gorzki posmak na języku i nie zawsze łatwo przychodzi.