72. Czarny kamień

8 grudnia 2012 r.

W naszym parafialnym sklepiku, między różnego rodzaju dewocjonaliami, kupić można„czarny kamień” (pierre noire). Z wyglądu przypomina on kawałek łupka, a służy do leczenia ukąszeń węży i innego rodzaju jadowitego tałatajstwa. Sposób jego produkcji jest ściśle strzeżoną tajemnicą. Z tego co wiem, pewien misjonarz z Belgii ze Zgromadzenia Misjonarzy Afryki, zwanego Ojcami Białymi, zdobył tak wielkie zaufanie krajowców, że ich szaman, pod przysięgą zachowania tajemnicy, powierzyli mu sekret jego wyrobu. Wolno mu było przekazać go wyłącznie wąskiemu gronu swojej najbliższej rodziny, która od tego czasu zajmuje się wyrobem tego medykamentu, a Zgromadzenie dystrybucją na terenach krajów tropikalnych.

Jak to działa? Należy naciąć miejsce ukąszenia nożem, albo żyletką, powodując krwawienie i przyłożyć w to miejsce czarny kamień. Ten „przysysa” się do rany, wchodząc z krwią w jakąś reakcję i „filtruje ją”, wchłaniając truciznę. Dobra, wiem jak niedorzecznie to brzmi, tyle tylko, że… to działa. Nie wiem jak, ale jestem tego naocznym świadkiem. Słyszałem też świadectwa innych misjonarzy, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami w leczeniu tym sposobem również ropiejących wrzodów.

  

Sam nigdy przez węża ukąszony nie byłem i wolałbym, aby tak już zostało. W podobnym wypadku zdałbym się mimo wszystko na surowicę. Co jednak, jeśli ukąszenie takie zdarzy się daleko od ośrodków zdrowia? Plantatorzy i rolnicy często noszą więc czarny kamień w kieszeni. W dodatku to specyfik wielokrotnego użytku. Po przyklejeniu się czarnego kamienia do rany należy poczekać czasem kilka dni, aż sam odpadnie – to znak, że cała trucizna z rany została wyssana. Później, według załączonej instrukcji, wrzucamy go do gorącej wody na jakieś pół godziny, aż przestanie wydzielać małe bąbelki powietrza. Następnie przez dwie godziny trzymamy go w mleku, by w końcu umyć w zimnej wodzie i wysuszyć. I już możemy stosować go ponownie. Medycyna naturalna, efekt placebo, a może jednak magia? Próbowałem zasięgnąć informacji kilku znajomych lekarzy i studentów medycyny, ale w Polsce nikt o tym specyfiku nie słyszał...