71. Idziemy na zakupy, czyli poradnik początkującego rasisty

24 listopada 2012 r.

Wielkimi krokami zbliżają się święta, a wraz z nimi okres wzmożonych zakupów. Dziś zatem o nich słów kilka.

  

Wybierając się na afrykańskie zakupy na dobry początek trzeba wiedzieć, że przeciętny czarny człowiek jest daleko większym rasistą niż przeciętny człowiek biały. Ten drugi przez tego pierwszego jest bowiem postrzegany jako chodzący bankomat – człowiek bogaty i naiwny, którego trzeba naciągnąć na ile się da, przy czym nie jest to uważane za coś złego. Wręcz przeciwnie – grzechem byłoby niewykorzystanie frajera. Sposób usprawiedliwiania się wgląda następująco: biali przez wieki wykorzystywali ludzi czarnych do niewolniczej pracy, a i dzisiaj zbijają fortuny na naturalnych bogactwach Afryki. Tak więc oszukanie białasa jest formą częściowego wymierzenia sprawiedliwości dziejowej. A że taka Polska mało, że nigdy nie miała kolonii, to jeszcze przez prawie 200 lat sama była podbita i zależna od obcych mocarstw? A kogo to obchodzi? Jesteś biały! Można tu spędzić większość część życia, a nawet się tu urodzić, doskonale poznać język, kulturę i próbować uczciwie zarabiać na swoje utrzymanie, a i tak zawsze pozostanie się kimś obcym. Obok wiecznie zaśmieconych ulic afrykańskich miast nieźle obrazował to film „Krwawy diament”, który polecałem przed wakacjami.

  

Kiedy więc idziemy na zakupy np. na targ albo do sklepiku z pamiątkami, warto poznać kilka podstawowych zasad:

  1. Nie należy się spieszyć (choroba wszystkich głupich toubabou); żeby kupić coś taniej, trzeba poświęcić trochę czasu.
  2. Należy wszystko dobrze obejrzeć i porównać ceny u różnych sklepikarzy – będziemy mieli ogólne rozeznanie w cenie i wiedzieli, który sprzedawca jest najmniej pazerny.
  3. Nigdy nie należy podawać ceny jako pierwszy. Trzeba to wymóc na sprzedającym, a potem wykrzyknąć coś w rodzaju: „Co?! Tak Drogo?! Chyba żeś zgłupiał!” Automatycznie zyskujemy w ten sposób w oczach sprzedającego.
  4. Jeśli nie mamy rozeznania, podaną cenę należy podzielić przez trzy (niektórzy radzą przez pięć), podać wynik jako proponowaną cenę zakupu i zacząć się targować.
  5. Zazwyczaj udaje się nabyć przedmiot po cenie co najmniej dwukrotnie niższej niż ta podana na początku, a i tak możemy być pewni, że jako biali zostaliśmy oszukani.
  6. Wytargujemy więcej, jeśli będziemy targować się o kilka rzeczy jednocześnie, zamiast o każdą pojedynczo. Poza tym, po dokonaniu transakcji wiązanej, albo jakiejś wartościowszej rzeczy warto upomnieć się o prezent (z franc. cadeau): zawsze dostaniemy jakiś drobiazg extra.
  7. Najlepszym sposobem na robienie zakupów jest zabranie ze sobą zaprzyjaźnionego tubylca. Mechanizm działa następująco: zostawiamy go w pobliżu i każemy zaczekać w ukryciu, po czym sami idziemy oglądać towar, wybrzydzając przy tym i w końcu nic nie kupując. Po odejściu tłumaczymy naszemu znajomemu co dokładnie ma kupić i podczas właściwych zakupów sami się chowamy. Miejscowy zawsze wytarguje więcej.
  8. Czasem warto jest targować się nieumiejętnie i zapłacić więcej. Po pierwsze zdobędziemy sobie w ten sposób czyjąś przychylność. Po drugie, to co dla nas stanowi niewiele znaczące kilka złotych, dla nich może oznaczać zaspokojenie głodu swojej rodziny. Oni nie przyszli tu żebrać, ale, na swój sposób, uczciwie zarobić na życie, które usłane jest tutaj różami wyjątkowo kolczastymi.