66. Filmy na lato

16 czerwca 2012 r.

Z przyczyn których nie zamierzam tutaj wyjaśniać, również i w tym roku przyjechałem na urlop do Polski. Wiąże się to z trzymiesięczną przerwą w publikacji kolejnych depesz. Nie chcąc jednak zawieść tych, którzy zdążyli się z nimi zżyć, przygotowałem niniejszą depeszę.

Zaczyna się lato: czas wymarzonych wakacji i urlopów, intensywnych przeżyć i przygód. Takim przynajmniej jawił mi się on kiedy byłem jeszcze dzieckiem, ale chyba udało mi się coś z tego entuzjazmu uratować. Nie każdy jednak może zrealizować swoje marzenia. Nie każdego stać na sfinalizowanie jakiejś wyśnionej wyprawy do egzotycznych miejsc. Wreszcie dla niektórych ważniejsza jest spłata kredytu za samochód, remont mieszkania, zakup lodówki, opłacenie czesnego na studiach, wyprawka dla dzieci do szkoły… Bo życie bywa brutalne, i bywa, że boli.

Cóż więc pozostaje? Pozostają książki podróżnicze i filmy, które niekiedy w niemal magiczny sposób potrafią nas przenieść do miejsc nigdy niewidzianych. Nie żebym namawiał kogoś do spędzania najpiękniejszych dni w roku zamkniętym w czterech ścianach z książką w ręku lub przed telewizorem, bo i w najbliższej okolicy można znaleźć wiele rzeczy wartych obejrzenia (co udowadnia m.in. niniejsza strona internetowa – wystarczy trochę poszukać), ale pogoda w Polsce bywa kapryśna, więc może warto wcześniej przygotować się na taką ewentualność.

Przed moim wjazdem na misje, jeszcze w seminarium, moi współbracia wspaniałomyślnie postanowili mnie uszczęśliwić wypożyczając w każdy czwartek filmy o Afryce, skutecznie doprowadzając mnie tym w końcu do szału. Trwało to jakiś czas, skutkiem czego jeszcze dzisiaj bez większych problemów potrafię wymienić kilkanaście tytułów o tej tematyce. Z reguły przypominają one jednak barwne pocztówki, które nijak mają się do rzeczywistości, albo też traktują ją bardzo wybiórczo. Istnieją oczywiście wyjątki. Postanowiłem zatem skomponować listę kilku z nich, które, moim prywatnym zdaniem, zasługują na szczególną uwagę osób, żywo zainteresowanych tą tematyką. Dzięki obrazom takim jak te, jak i odrobinie nieodzownej wyobraźni, można nie tylko poznać bliżej mentalność mieszkańców gorącego kontynentu, ale i prawie poczuć jego zapach, który zazwyczaj bynajmniej nie pieści zmysłów. Oto one:

  1. Strzelając do psów (2005)
  2. Krwawy diament (2006)
  3. Nigdzie w Afryce (2001)
  4. Ostatni król Szkocji (2006)

   

Korciło mnie, żeby dorzucić jeszcze jeden lub dwa tytuły, ale postawiłem na względną różnorodność. Wybrałem też jedynie te, w których Afryka odgrywa rolę niejako pierwszoplanową, a nie stanowi jedynie tło dla przedstawionej historii. Uczciwie ostrzegam, że nie są to obrazy łatwe ani przyjemne w odbiorze, dlatego uprzejmie proszę zwracać uwagę na ograniczenia wiekowe. Odradzam je też ludziom wrażliwszym (no może poza „Nigdzie w Afryce”, bo to jednocześnie piękna historia miłosna). No cóż – taka właśnie jest Afryka. Czujcie się zatem ostrzeżeni. Wszystkim bez wyjątku polecam już za to cykl programów pana Wojciech Cejrowskiego „Boso przez świat” o Afryce Zachodniej.