64. Nie tylko w pustyni, nie tylko w puszczy
63. Nie tylko w pustyni, nie tylko w puszczy
19 maja 2012 r.

Henryk Sienkiewicz, w znakomitej skądinąd powieści w „Pustyni i w Puszczy” (choć znam osoby uważające, że powinno się ją czytać w czyśćcu – za pokutę), wspomina między innymi problemy z katechizacją Afrykańczyków, jakie napotykają jego bohaterowie:
Pojęcia o złem i dobrem miał [Kali] aż nadto afrykańskie, wskutek czego między nauczycielem a uczniem zdarzyła się pewnego razu taka rozmowa:

– Powiedz mi – zapytał Staś – co to jest zły uczynek?
– Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy
 – odpowiedział po krótkim namyśle – to jest zły uczynek. – Doskonale! – zawołał Staś – a dobry?
Tym razem odpowiedź przyszła bez namysłu:
– Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy.

Nie wiem, skąd Sienkiewicz czerpał podobne informacje, którymi książka jest zresztą naszpikowana, natomiast faktem jest, że i dzisiaj można spotkać ludzi myślących w podobny sposób i uwierzcie mi, że z reguły wcale nie jest to zabawne. Kiedy na przykład ktoś mówi na spowiedzi, że ukradł sznurek, należy się dopytać, co było przywiązane na drugim jego końcu, bo może się okazać, że był to wół.

Podzieliłem się tą obserwacją z jednym z naszych kleryków, który oburzony stwierdził, że nie można sprawy tak uogólniać, bo ludzie z niektórych plemion wcale tak nie myślą (co moim prywatnym zdaniem stanowi jedynie potwierdzenie reguły).

Staś był zbyt młody, by zmiarkować, że podobne poglądy na złe i dobre uczynki wygłaszają i w Europie – nie tylko politycy, ale i całe narody – dodaje pesymistycznie polski noblista. Dlaczego więc dziwić się murzynom?