6. Maczeta
24 października 2009 r.

Z tego co wiem, maczeta pochodzi z Ameryki Południowej. Hiszpańscy konkwistadorzy stwierdzili, że ich krótki szable (rapiery) znakomicie nadają się do torowania drogi w buszu. Szabli było im jednak trochę szkoda, więc skrzyżowali ją z dużo tańszym w produkcji nożem kuchennym. A że wbrew obiegowym opiniom i w odróżnieniu od swoich północnoamerykańskich protestanckich pobratymców (zajętych głównie eksterminacją Indian), Hiszpanie raczej chętnie dzielili się z tubylcami zdobyczami techniki, maczeta szybko rozpowszechniła się w sferze równikowej na całym świecie.

I nic w tym dziwnego, bo to prawdziwie cudowny wynalazek. Za pomocą maczety robi się tu wszystko: ścina drzewa, obiera owoce, oprawia zwierzęta, zabija węże, kosi trawę i reperuje samochody (no dobra, z tym ostatnim to trochę mnie poniosło - do tego używa się tu młotka i dłuta). To taki tropikalny niezbędnik. MacGyver by się zdziwił, ile można zrobić za pomocą tylko jednego takiego ostrza!

  

Pewnego razu, kiedy wybierałem się na wycieczkę do lasu zobaczyć pobliski wodospad, proboszcz zapytał, czy zabrałem maczetę. Zapytałem - "A po co"? Odpowiedział, jakby była to najoczywistsza rzecz pod słońcem, że do lasu bez maczety się po prostu nie chodzi!