54. Syreny
54. Afrykańskie "Opowieści z Krypty"
Część II: Syreny
26 listopada 2011 r.

Jednym z ciekawszych przypadków afrykańskich demonów są syreny, które znamy chociażby z mitologii greckiej czy niezliczonej ilości baśni, opowieści i filmów. Tutaj niekoniecznie musi to być kobieta o rybim ogonie. Według Ivoryjczyków, syreny zamieszkują zarówno wody słone, jak i słodkie. Kontakt z nimi może nastąpić w dwojaki sposób:

Pierwszy z nich następuje w sposób nieświadomy i niezawiniony. Bywa bowiem, że kąpiący się w przybrzeżnej toni urodziwy mężczyzna spodoba się syrenie, która od tego momentu zaczyna nawiedzać go w snach, składając niedwuznaczne propozycje. Do dalszego działania potrzebuje jednak przyzwolenia człowieka. Wówczas może zacząć odwiedzać go już w całkowicie namacalnej postaci pięknej dziewczyny, która przychodzi niespodziewanie albo też pojawia się tuż przy nim o ustalonej godzinie danego dnia tygodnia czy miesiąca.

  

Drugi sposób wejścia z nimi w kontakt wymaga znalezienia „widzącego”, który zna się na ich przywoływaniu. Poprzez zawarcie z nią przymierza można zapewnić sobie sukces w interesach, bogactwo czy zdrowie. Zauważył ktoś, że nie wspomniałem o powodzeniu u kobiet? Ano nie wspomniałem, bo syreny to stworzenia niezwykle zazdrosne. Potrafią posunąć się nawet do zabójstwa, jeśli uznają to za konieczne, a mężczyźni, którzy zerwali przymierze z syreną (np. poprzez przyjęcie chrztu) często stają się bezpłodni, co w tutejszej kulturze uchodzi za wielkie nieszczęście.

  

Znajomy jednego z moich współbraci opowiadał kiedyś o swoim spotkaniu z syreną. Kiedy usłyszał, że jego wujek będący „widzącym” idzie wywołać syrenę, uprosił, by ten wziął go ze sobą. Po przyjściu nad brzeg oceanu „widzący” nakreślił wokół nich na piasku okrąg, który pod żadnym pozorem zabronił mu opuszczać, aż do odejścia syreny. Następnie zaczął wypowiadać magiczne inkantacje. Po chwili woda w oceanie rozstąpiła się na dwie strony, a pomiędzy spiętrzonymi po obu stronach wodami pokazała się niezwykłej urody dziewczyna. Podeszła ona powoli do wyrysowanego okręgu i z niezwykłą słodyczą w głosie zaczęła rozmawiać z „widzącym” w jego własnym, plemiennym języku. Zachęcała obydwu do opuszczenia okręgu, ale odmówili. W końcu odeszła tą samą drogą, którą przyszła i zniknęła w wodach oceanu. Dopiero wówczas opuścili okrąg.