48. System oczyszczania misji

3 września 2011 r.

W zasadzie od zawsze Kościół, obok (czy też raczej w ramach) misji ewangelizacyjnej, zajmował się również rozwojem kulturowym i cywilizacyjnym. Niektóre Zakony właśnie w tym upatrywały swoje główne zadanie – wystarczy wspomnieć chociażby Cystersów.

  

Należałoby jednak zacząć od tego, że tutejsze miasta po prostu toną w śmieciach, o czym napomknąłem w ostatniej depeszy. Życie w buszu nauczyło ludzi, że wszystko, co się wyrzuci, natychmiast gnije i rozkłada się. W odróżnieniu od buszu, mentalność przetrwała, za to pojawił się plastik. Na każdym kroku można zatem natknąć się na całe góry plastikowych woreczków po wodzie, butelek, reklamówek i wszelkiego innego badziewia.

  

Można przyjąć powyższy fakt do wiadomości i przejść z nim do porządku dziennego stwierdzając, że to nie nasz problem a my i tak przecież nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobić, albo... Albo zakasać rękawy i jednak spróbować zrobić "to coś”... Na naszej misji zainstalowaliśmy więc prawdziwe kosze na śmieci! Oczywiście na ich zakup nie było pieniędzy, ale od czego jest recycling i głowa na karku? Kosze zostały wykonane ze starych puszek po lakierze, tudzież innych chemikaliach używanych na misji. Wystarczyło wybić wieko, dorobić rączki i metalowe stojaki, a całość pomalować et voilà – łatwiejsza część roboty skończona. Teraz trzeba już tylko przekonać tubylców do ich używania... Ale to już zupełnie inna historia.