42. Karmienie krokodyli

5 marca 2011 r.

Jeśli będziecie kiedyś przejeżdżać przez Jamusukro (he, he), warto zatrzymać się na chwilę przy pałacu prezydenckim, usytuowanym dokładnie naprzeciwko Bazyliki. Pałacu niestety nie widać zza wysokiego na trzy metry i mierzącego kilka kilometrów długości muru, ale można przespacerować się brzegiem dwóch sadzawek. Nie radziłbym jednak wsadzać kończyn pomiędzy szczeble niskiej barierki, bo to terytorium zarezerwowane dla pupili pana prezydenta.

  

Warto zjawić się tu punktualnie o 17:00, w porze ich karmienia. Jeśli dysponujemy przy tym zbędnymi 3 tys. franków (tj. niespełna 5 €), możemy na miejscu kupić żywego kurczaka i rzucić bestiom na pożarcie - niezapomniane przeżycie. Za dodatkową opłatą ich opiekun schodzi, by pokazać jak się łapie krokodyla za ogon, ale tej przyjemności już sobie odmówiłem: a niech zwierzęciu coś odbije i będę miał człowieka na sumieniu. Odnotowano zresztą kilka wypadków śmiertelnych nieuważnych przechodniów. Odgryzionych kończyn nikt już chyba nie liczy... Od czasu do czasu jakiemuś przyjemniaczkowi udaje się też ponoć uciec i przespacerować po mieście, także uważajcie gdzie leziecie!