4. Kilka spraw natury ogólnej
26 września 2009 r.

Nasza parafia jest jedną z dwóch w mieście. Oprócz tego istnieje też jakieś dziesięć meczetów i kilka protestanckich sekt. Nikt też tak naprawdę nikt nie wie ile Soubré; liczy mieszkańców. Nie wiem zresztą, czy na dobrą sprawę kogokolwiek to interesuje. Może ich być 60 tysięcy albo dwa razy tyle. Połowa ludzi nie ma żadnych dokumentów, bo to dla nich dziwny wynalazek białego: człowiek rodzi się, żyje i umiera - tak było jest i będzie, i żadne dokumenty tego nie zmienią! Dodajcie do tego francuską biurokrację, a będziecie mieli mglisty obraz istniejącego tu bałaganu. Nie wiadomo nawet, kto jest obywatelem, a kto imigrantem. Zresztą pojęcie przynależności narodowej jest tu raczej mgliste i o wiele ważniejsza jest przynależność plemienna. No i przeprowadźcie w takich warunkach chociażby demokratyczne wybory (kolejny wynalazek białego). Obecny prezydent, podobnie jak trzy lata temu, obiecuje, że będą "w przyszłym roku"...

  

Tak naprawdę nic tu nie działa normalnie, a jedyną rzeczą, na którą jest tu gwarancja, to bylejakość (tak przynajmniej mawia mój proboszcz). Przykłady? Kluczem do domu można otworzyć również biuro (i prawdopodobnie wszystkie inne zamki tego samego typu). Wybrzeże Kości Słoniowej jest największym producentem kakao na świecie, a w sklepie nie można znaleźć dobrej czekolady. Nawet Internet nie działa tu normalnie i do dzisiaj nie mogę zalogować się na mojej skrzynce internetowej!