29. Bazylika Najświętrzej Maryi Panny Królowej Pokoju w Jamusukro
4 września 2010 r.

Wybrzeże Kości Słoniowej ma obecnie dwie stolice: ekonomiczną w Abidżanie i polityczną w Jamusukro (fr. Yamoussoukro). Wszystko to za sprawą niejakiego Felixa Houphouëta-Boigny, pierwszego prezydenta niepodległego państwa i jednego z tych dyktatorów, którego niemal wszyscy wspominają z nostalgią (coś jak Piłsudski w Polsce). Rządził od uzyskania niepodległości przez Wybrzeże w 1960 r., aż do śmierci w roku 1993 i trzeba dodać, że są to najchwalebniejsze lata w krótkiej historii tego kraju, nazywanego swego czasu Szwajcarią Afryki. Po objęciu władzy zaczął on przekształcać swoją rodzinną wioskę w metropolię.

Nie mnie to oceniać, ale jak na tutejsze standardy był to człowiek odznaczający się głęboką wiarą. Posiadał zwłaszcza nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny. Obok innych budowli, które po sobie zostawił, wybudował olbrzymią bazylikę i, razem z rozległym terenem wokół niej, ofiarował papieżowi (150 hektarów ziemi rzeczywiście nominalnie należy państwa Watykańskiego). Jan Paweł II, słynny z niechęci do przyjmowania podobnych darów, postawił warunek: przyjmie ją, jeśli obok powstanie szpital. Prezydent zgodził się natychmiast. Niestety po jego śmierci rodzina zablokowała zarezerwowane na ten cel pieniądze i wniosła sprawę do sądu o unieważnienie testamentu. Ostatecznie proces przegrała i w 2009 r. prace przy budowie szpitala mogły wreszcie ruszyć.

  

Kamień węgielny pod bazylikę poświęcił Jan Paweł II 10 sierpnia 1985 r., podczas swojej drugiej wizyty na Wybrzeżu. Prace konstrukcyjne ukończono w rekordowym tempie trzech lat (co niestety miejscami odbiło się na jakości) i już podczas swojej kolejnej wizyty, 10 września 1990 r., papież konsekrował świątynię nadając jej tytuł bazyliki mniejszej. Mija więc już dokładnie 20 lat od tamtego momentu.

Według "Księgi Rekordów Guinnessa" jest to największy kościół świata. Jego całkowita powierzchnia (licząc z zewnętrzną kolumnadą i platformą, na której jest zbudowana) wynosi 30 tys. m². To również świątynia z największą kopułą i największą powierzchnią witrażową na świecie, najwyższy kościół w Afryce i jeszcze kilka "naj", których nie będę jednak tutaj wymieniał. Przy okazji to jedna z bardzo nielicznych XX-wiecznych świątyń, którą można by się zachwycać (w tej chwili przychodzi mi jeszcze na myśl Sagrada Falilla w Barcelonie, ale prace przy jej konstrukcji zostały rozpoczęte już w wieku XIX i do dzisiaj nieukończone, więc trudno nazwać ją świątynią XX wieczną). Miejmy nadzieję, że wiek XXI będzie łaskawszy dla architektury sakralnej.

   

Pewna francuska dziennikarka próbowała kiedyś podważyć sens budowy owego monumentalnego dzieła. Zapytała więc prezydenta czy pieniądze przeznaczone na budowę nie lepiej było przeznaczyć na pomoc najuboższym. Prezydent odpowiedział pytaniem o to, czy w czasach budowy pałacu w Wersalu, z którego Francuzi są dzisiaj tak dumni, Francja była krajem dobrobytu? Dziennikarka nie dała jednak tak łatwo za wygraną i zapytała ile tak naprawdę kosztowała budowa. Prezydent odpowiedział, że mniej więcej tyle, ile trzy myśliwce typu Mirage, a to Bazylika Matki Boskiej Królowej Pokoju.

I rzeczywiście coś w tym jest, bo po wybuchu rebelii na północy kraju, w roku 2002 linia frontu zatrzymała się na wysokości stolicy usytuowanej mniej więcej w centrum kraju i rebelianci nigdy granicy tej nie przekroczyli.

A biedni, którym można było pomóc? Biedni, nawet ci niewierzący, są dzisiaj dumni, że mają w kraju rzecz, o której słyszał cały świat, którą konsekrował Jan Paweł II i którą ciągle przyjeżdżają oglądać ludzie z całego świata. Często przypadkowo spotykani ludzie pytają, czy już widziałem "ich bazylikę" i co o niej sądzę. Pomagać ubogim trzeba, ale śmiem twierdzić, że duma z bycia Ivoryjczykiem znaczy tutaj więcej niż doraźna pomoc, która na dłuższą metę i tak niczego nie zmienia.

Nieoficjalnie mówi się, że na prośbę samego papieża Jana Pawła II bazyliką zajmują się Pallotyni i są to Pallotyni z Polski. Gdybyście więc kiedyś przypadkiem tu zawitali, warto o tym pamiętać i pozdrowić rodaków.