27. Poczucie nagości

 

7 sierpnia 2010 r.

 

Lubię latem z aparatem trzymać straż
Wzdłuż plaż
Bo luneta każdy detal pięknej płci
Przybliża mi

Tak śpiewali w jednej z piosenek niezapomniani T-Raperzy znad Wisły. Z kolei pan Wojciech Cejrowski w powyższym temacie zaobserwował ciekawą prawidłowość: ostatnie dzikie plemiona zaczynają nosić ubrania, natomiast białe kobiety coraz chętniej obnażają publicznie swoje wdzięki. Właściwe dla ludów pierwotnych przebijanie sobie różnych części ciała ozdobami (nie tylko uszu, ale nosów, warg, pępków itd.) czy tatuaże, też nie należą u nas do rzadkości. Wniosek nasuwa się sam: Panie i Panowie - dziczejemy!

Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku panowało przekonanie, że na misje mogą wyjechać jedynie najsilniejsze jednostki, a to między innymi ze względu na dużą liczbę pokus cielesnych. Rzeczywiście, do niedawna hołdowano tu np. zwyczajowi, podług którego szef wioski przedstawiał podejmowanemu gościowi trzy kobiety w różnym wieku do "zagrzania łóżka" (tak im zimno w nocy, czy co?). Podobne propozycje spotkało zresztą kilku moich współbraci.

Pierwsze moje zetknięcie z problemem poczucia nagości miało miejsce przy spowiedzi w jednej z wiosek. Pewna mama przyszła podczas karmienia piersią swojego potomka. Dodatkowo mały szelma wbił we mnie swoje ciekawskie, czarne jak węgiel ślepia i ani myślał stracić mnie z pola widzenia (znacie to uczucie, kiedy ktoś was obserwuje?). Tu spowiedź w obcym języku i trzeba dać jeszcze jakąś naukę, tu mógłbym przysiąc, że oskarżycielskie spojrzenie oseska, a zaraz obok golizna, do której człowiek nie przywykł. Powiem szczerze, że nie wiedziałem, gdzie oczy podziać.

Opowiedziałem o tym proboszczowi, a ten podzielił się ze mną historią znacznie ciekawszą:
otóż pewnej niedzieli podczas homilii jakieś dziecko w kościele zaczęło płakać. Jego mama, siedząca dokładnie naprzeciwko ambonki, wyjęła przez szeroki dekolt pierś, żeby nakarmić potomka. Jednak mleko z prawej piersi jakoś nie podeszło dziecku, więc mama wyjęła drugą. Mleko z lewej piersi nie okazało się lepsze i dzieciak grymasił dalej. Kobieta w desperacji rozpięła więc koszulę pokazując obie piersi, by synek mógł sobie wybrać. Dzieciak spojrzał w górę i widząc nad głową dwie dorodne piłki zaczął się nimi bawić, podrzucając do góry raz jedną, raz drugą. No i przestał grymasić.Właśnie dlatego lepiej mieć kazanie spisane na kartce. W razie czego można wlepić w nią wzrok i skoncentrować się na tym, co właśnie ma się zamiar powiedzieć.

  

  

P.S. Wybaczcie, ale do depeszy nie załączam zdjęć tematycznych, a tylko kilka fotek z połowu ryb. Łowienie uspokaja...