20. Poczucie czasu
1 maja 2010 r.

Istnieje powiedzenie mówiące, że tutejsze powietrze zabija Afrykę. Dotyczy ono wiecznego spóźniania się. A spóźniają się tu wszyscy i wszędzie. Dochodzi to tego, że jeśli ktoś przychodzi na czas np. do kancelarii, człowiek pyta się zatroskany, czy u niego aby na pewno wszystko w porządku.

Spóźnianie to jeden z powodów, dla których żaden zagraniczny koncern nie chce tu inwestować. No, chyba żeby prowadzić rabunkową eksploatacje złóż naturalnych i to najlepiej rękoma chińczyków. No bo po co komu fabryka, do której wszyscy pracownicy przychodzą spóźnieni, a po trzech godzinach pracy są wykończeni i grożą strajkiem (strajków nauczyli ich Francuzi, którzy są w tym mistrzami). Dochodzi do tego, że sami Afrykańczycy mają tego dosyć. Okazuje się jednak, że nasze "chcieć to móc" ma się do powyższej sytuacji nijak. Zresztą my, Polacy, którym do dzisiaj odbija się czkawką mentalność komunistyczna, powinniśmy to wiedzieć najlepiej.

  

Ciekawą teorię na ten temat przedstawił mi kiedyś Gaston. Zapytałem się go, dlaczego jeśli spowiedź jest o 17:00, połowa ludzi przychodzi godzinę po czasie, a niektórzy nawet o 18:45? To naprawdę denerwujące, kiedy po półtorej godzinie spowiadania człowiek widząc, że zostało już tylko dwóch penitentów, oddycha z ulgą (jednocześnie spowiadający obok proboszcz, widząc to samo, idzie do swoich zajęć), a tu nagle z tych dwóch robi się pięciu, a potem siedmiu i w miarę spowiadania kolejka jakoś wcale nie topnieje. Czasem potrafi cię jeszcze ktoś złapać w drodze do, albo, co gorsza, w zakrystii. Nie zrozumcie mnie źle - nigdy nie unikam konfesjonału i naprawdę staram się przykładać do tej posługi: być cierpliwy i w ogóle, ale są takie momenty, kiedy człowiek ma ochotę kogoś wygonić albo zadać taką pokutę, żeby sobie zapamiętał raz na zawsze, że należy przychodzić na czas.

  

Gaston wytłumaczył mi rzecz bardzo jasno. Otóż jeśli coś zaczyna się o 17:00, a ktoś przyjdzie o 17:56, znaczy że właściwie przyszedł na czas: ciągle jest przecież s i e d e m n a s t a. A jeśli przyjdzie o 18:04, spóźnił się raptem 5 min., więc o co tyle krzyku? Istnieją tylko dwa znane mi rodzaje sytuacji, kiedy wszyscy przychodzą na czas: po pieniądze i na jedzenie. Niepisana zasada mówi, że spóźnienie się w jednym z tych przypadków stanowi poważne faux pas...