13. Sjesta
16 stycznia 2010 r.

Sjesta to zdecydowanie największe i najwspanialsze z moich odkryć tu dokonanych. To instytucja iście cudowna, a co lepsze - obowiązkowa! Żałuję tylko jednego, a mianowicie, że odkryłem ją tak późno. Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz śniło mi się tyle rzeczy, lub przynajmniej, kiedy tyle rzeczy bym z tego pamiętał. Chyba jeszcze>zanim poszedłem do podstawówki, to jest w wieku siedmiu lat. Później właściwie już zawsze wstawałem na dzwonek budzika i wszystkie sny jakoś tak szybko się rozwiewały, że pozostawiały po sobie jedynie mgliste przebłyski pamięci.

  

Dzięki sjeście każdy sen nie tylko można dośnić do końca, ale następnie przewrócić się na drugi bok i zacząć kolejny. A potem... Potem człowiek żałuje, że ma tylko dwa boki. Zawsze jednak można przynajmniej bezkarnie pogapić się w sufit, kontemplując stan całkowitego bezruchu. I tak jest za gorąco na jakąkolwiek robotę, a toubabou, który próbuje pracować jak u siebie, tzn. właściwie bez przerwy, zaraz zaczyna chorować (najczęściej na kolejny atak malarii) i musi swoje odleżeć tak czy inaczej. Po co więc odkładać to na później, kiedy klimatyzator brzęczy tak pięknie, jak najwspanialsza muzyka.

  

Oczywiście od czasu do czasu możliwe jest odstępstwo od normy z jakiejś bardzo ważnej przyczyny, ale przecież robota nie zając - nie ucieknie. Albo jak powiedział jakiś mędrzec: jak się czegoś nie zrobi dzisiaj, to się zrobi jutro. A jak się nie zrobi, to słońce i tak wzejdzie i będzie nowy dzień. No, chyba żeby nie, a jakoś trudno mi sobie wyobrazić coś głupszego od zaharowywania się w przeddzień końca świata.

Ale jeśli komuś przyszłoby do głowy wyzywać mnie od leni patentowanych niech pamięta, że pracoholizm to jednostka chorobowa, a brak odpoczynku - grzech. Poza tym jak powiada Kohelet: "Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem" (następuje wyliczenie, w którym brakuje niestety słowa "sjesta", więc je pominę, a dociekliwych odsyłam do Starego Testamentu). "Poznałem, że dla człowieka nic lepszego niż cieszyć się i o to dbać, by szczęścia zaznać w swym życiu. Bo też, że człowiek je i pije i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie - to wszystko dar Boży" (Koh 3, 1. 12-13).

Aha, żeby zrobić powyższe zdjęcia, wystarczyło podnieść się z łóżka i wyjrzeć przez okno. Dzięki Ci Boże, że dałeś mi poznać sjestę!